usmiechnieta

Niepokorni (3)

Poprzednia część Wersja do czytania Następna część

***

— Zacznijmy od tego, że nie wszystko, czego dowiedzieliście się od Naseda jest prawdą... – Liz spojrzała po zgromadzonych – Pewne rzeczy zostały zmienione, pewne zatajone, dlatego chciałabym, żebyście wysłuchali mnie do końca...
Skinęli głową...

— Ta historia rozpoczęła się daleko stąd – w Układzie Pięciu Planet.
Antar, Rathion, Loba, Khavaria i Leria od zawsze żyły w zgodzie. Ich mieszkańcy byli spokojni i dobrzy, najważniejsza była dla nich rodzina. Ogniwem spajającym wszystkie pięć planet był Granilith – twór o niesamowitej mocy, Wyrocznia. Był dużo starszy od cywilizacji Układu. Mieszkańcy Pięciu Planet ufali mu i wierzyli. Jednak, aby wszystko szło jak trzeba potrzebny był ktoś, kto wypełniałby wolę Granilithu. Dlatego w każdym pokoleniu rodziła się kobieta, która rozumiała jego mowę i strzegła pokoju. Nikt nie wiedział, na jakiej podstawie Granilith wybierał swoją Strażniczkę, ale była to zawsze kobieta o bardzo silnej woli. Otrzymywała ona ogromną moc i umiejętność poznawania przyszłości.
Taki stan rzeczy trwał przez wieki. Strażniczki rodziły się i umierały, po nich rodziły się następne i w Układzie zawsze panował spokój. Jednak pewnego razu cała ta harmonia legła w gruzach, bowiem to od Strażniczki zaczął się największy spór w historii Pięciu Planet. Powodem było uczucie. Dwóch młodych władców Antaru i Khavarii pokochało Dziewczynę Strzegącą Pokoju. Ona jednak mogła wybrać tylko jednego, a był nim antarski książę. Wywołało to złość drugiego konkurenta – Khavara I. Spór rozszerzył się na cały Układ. Nadszedł koniec pokoju. Od tej pory Antar i Khavaria nienawidziły się, Rathion i Loba nie wtrącały się zbytnio, ale trzymały raczej stronę Antaru, natomiast Leria całkowicie odizolowała się od Układu i stała się planetą niezależną. Granilith przepowiedział jednak, że to nie koniec... Wkrótce mieli narodzić się Ci, od których zależeć będą losy milionów... Na spełnienie przepowiedni nie trzeba było długo czekać. Kilka lat później na świat przyszły dzieci skłóconych władców. Na Antarze, dzieci Strażniczki, bliźniaki – Zan i Vilandra, na Rathionie ich rówieśnik – Rath, na Lobie o rok młodsza – Elizabeth, a na Khavarii – Ava – rówieśniczka Elizabeth i najstarszy z nich – Khavar II, którego ojciec został od tej pory nazywany Khavarem Starym. Równocześnie na Lerii narodził się książę Lerek, jednak ze względu na odizolowanie tej planety, mówiono o Królewskiej Szóstce. Gdy Rath miał trzy latka, zginęli jego rodzice, a on został adoptowany przez Królewską Rodzinę Antaru. Zan, Vilandra i Rath dorastali jak rodzeństwo. Wkrótce dołączyła do nich Elizabeth, jako towarzyszka zabaw. Między nią, a Zanem narodziło się pierwsze uczucie, z którego bardzo zadowoleni byli rodzice i poddani. Przepowiadano szybki ślub, niektórzy nawet mieli nadzieję na podwójny, gdyż książę Rath i księżniczka Vilandra spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Młodzi władcy byli jednak innego zdania. Rath i Vilandra oświadczyli, że są jedynie przyjaciółmi i nie ma co liczyć na coś więcej, a pomiędzy Zanem i Elizabeth zaczynało się psuć, miewali lepsze i gorsze okresy. Poddani zaczynali tracić już nadzieję i wtedy zorganizowano bal, na którym zjawiła się cała siódemka przyszłych władców. Nikt chyba nie zapomni tych kilku godzin podczas których wielokrotnie sytuacja zmieniała się o 180 stopni. Przez cały wieczór Zan krążył pomiędzy Elizabeth, a nowo poznaną Avą, Elizabeth upiła się prawie do nieprzytomności, młody Khavar i Vilandra przypadli sobie do gustu, ale prawdziwym hitem wieczoru był nagły powrót Zana i Elizabeth z ogrodu i informacja o tym, że właśnie się jej oświadczył, a ona się zgodziła. Już następnego dnia zaczęto przygotowania do ich ślubu. Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Radość nie trwała jednak zbyt długo. Po około miesiącu, nagle, bez najmniejszego wyjaśnienia Zan i Elizabeth zerwali zaręczyny. Książę szybko znalazł pocieszenie w ramionach księżniczki Avy, a Elizabeth oficjalnie została sama. Wszyscy mieszkańcu Układu byli lekko skołowani powstałą sytuacją. Na domiar złego Vilandra i Khavar ujawnili, że spotykają się od czasu balu. Być może byłaby to dobra wiadomość, gdyby nie sprzeciw Khavara Starego. Nie miał on nic przeciwko ślubowi Avy i Zana, bo nie bardzo obchodził go los córki, a nawet zaczął dopatrywać się korzyści w tym, że w żyłach przyszłego władcy Antaru będzie płynąć khavariańska krew, ale tego, że jego jedyny syn może się związać z antarską księżniczką, nie mógł ścierpieć. Wybuchła wojna, jakiej nie znano. Wojna niepotrzebna i bezsensowna. Wojna wywołana przez uczucia.
Wojna, w której ginęli ludzie. Na początku były to tylko zamieszki, starano się je rozwiązać pokojowo. Vilandra i Khavar rozstali się, ale nie zmieniło to sytuacji. Napięcie rosło, wynajdowano kolejne powody do kłótni, aż w końcu nastał prawdziwy koszmar. W jednej z bitew polegli Zan i Rath. Wkrótce, podczas bombardowania antarskiego miasta, zginęły Ava i Vilandra. Elizabeth i Khavara uznano za zaginionych. Wtedy królowie opanowali się trochę, ale na krótko. Zaczęto obwiniać się wzajemnie o śmierć następców tronu, żołnierzy i wszelkie zniszczenia. Wydawało się, że nie ma już nadziei. Aż pewnego razu zwołano nadzwyczajne, tajne zebranie władców Układu Pięciu Planet, na którym Strażniczka – Antarska Królowa Matka oświadczyła, że jest jeszcze jedna szansa... Naukowcy opracowali nową metodę, dzięki której Królewska Czwórka (Zan, Ava, Vilandra i Rath) będzie mogła się odrodzić za kilka lat.
Postanowiono, że statek z ich klonami i dwójką opiekunów poleci na Ziemię. Taka była oficjalna wersja, w nieoficjalnej na statku miało znajdować dziesięć kokonów i trzech opiekunów. W tajemnicy przed Khavarem Starym wysłano dodatkowo kopie Zana, Avy, Vilandry i Ratha, którzy w razie niebezpieczeństwa mieli być przynętą, a także klony odnalezionych niedawno Elizabeth i Khavara. W roli opiekunów poleciało dwóch zmiennokształtnych Antarczyków – Nasedo i Kal i dodatkowo Lobanka, niania Elizabeth – Claudia. Statek rozbił się w roku 1947 w okolicy Roswell. Opiekunowie zawarli umowę, że w odpowiednim czasie wrócą w to miejsce i zabiorą swoich podopiecznych. Okazało się jednak, że Nasedo jest szpiegiem i pracownikiem Khavara Starego, dlatego w tajemnicy przed nim Claudia i Kal zawarli pakt, że zjawią się nieco wcześniej i uprzedzą Naseda. Do tego czasu wszyscy troje mieli żyć na Ziemi i udawać ludzi. Kal wyjechał do Nowego Jorku, gdzie został producentem filmowym, Nasedo zniknął gdzieś w świecie, a Claudia została w Roswell, wyszła za farmera Parkera i urodziła syna Jeffa, który był jednak człowiekiem. Po kilku latach, w około tydzień przed umówionym z Nasedo spotkaniem, Claudia i Kal wrócili do jaskini, w której ukryli statek. Kal zabrał małego Khavara i kopie Królewskiej Czwórki, wywiózł ich do Nowego Jorku, prawnie czyniąc z Khavara Kevina, jego cudem odnalezionego siostrzeńca, a kopie zostawiając w sierocińcu, z którego ci dość szybko uciekli. Claudia natomiast zaopiekowała się Elizabeth, przyjmując ją do rodziny jako swoją wnuczkę i córkę Jeffa Parkera – Liz Parker. Pozostałymi klonami miał się zająć Nasedo. Nie wszysko poszło jednak tak, jak powinno... Zan, Vilandra i Rath urodzili się o dwa dni za wcześnie i opuścili jaskinię, dlatego, gdy Nasedo się pojawił, zabrał ze sobą jedynie Avę, zaopiekował się nią jako jej ojciec i nadał jej nazwisko Tess Harding. Zan i Vilandra zostali adoptowani przez ludzi – państwa Evansów, przyjmując imiona Max i Isabell, a Rath, nazwany Michaelem, trafił do Hanka Guerina.
Resztę swojej historii znacie. Urodziliśmy się z całkowitą amnezją, ale wraz z tym jak rośliście pamięć wam wracała. Kevin i Tess mieli nieco łatwiej, bo dorastali pod opieką Kala i Naseda, chociaż ten drugi bardzo dbał, aby Ava przypominała sobie tylko niektóre fakty z historii. Ze mną było nieco inaczej. Zaraz po moim urodzeniu Claudia przekazała mi wszystkie wspomnienia razem z pewnym wisiorkiem, aby zaraz potem zablokować moją pamięć do czasu kiedy nie zostanie mi ona przywrócona dużą dawką mocy, bowiem przed naszym odlotem z Antaru, Granilit przepowiedział, że za parę lat, na Ziemi, Liz Parker zostanie postrzelona w brzuch, a uratuje ją Max Evans, używając swoich kosmicznych mocy. Dlatego od czasu strzelaniny w Crashdown moja pamięć zaczęła powoli wracać. Odkryłam, że razem z nami na Ziemię przyleciał fragment Granilitu i że jest on ukryty w jaskini z inkubatorami. Dzięki niemu mogłam kontaktować się z Królową Matką. Zaczęłam odzyskiwać moce, które również były zablokowane. Uczyłam się z nich korzystać. Niedawno z Nowego Jorku przyjechał Kevin i wtedy zaczęłam ćwiczyć razem z nim.
Tak kończy się ta historia. Myślę, że teraz wszyscy musimy ochłonąć. Jeżeli nie chcecie wracać do domów, to razem z Tess, przygotowałyśmy dwa pokoje gościnne. Ja osobiście teraz wszystkich przeproszę i pójdę się położyć na górze. Dobranoc...


Poprzednia część Wersja do czytania Następna część