gosiek

Cała ja - Myśli i Marzenia (8)

Poprzednia część Wersja do czytania Następna część


***

Bawiliśmy się świetnie. Kelly dostała mnóstwo wspaniałych prezentów. Ja, Javi, Key, Alex, Tracy, Marcus zostaliśmy najdłużej. Nie mieliśmy co do roboty więc wzięliśmy jakąś butelkę. Usiedliśmy na dywanie w kółku.

— No to kto pierwszy?? – spytał Marcus

— Ja – odparłam i zakręciłam butelką
Wypadło na Key’a. Tradycyjnie spytałam „prawda czy wyzwanie”. Wybrał zadanie. Chwile zastanawiałam się co tu dla niego wymyślić, aby było dobrze, a z drugiej strony źle. Nagle wpadł mi do głowy pomysł:

— Musisz...pocałować Alex – on oczywiście się uśmiechnął jednak ona zrobiła na mnie wielkie oczy

— Ja....- wyjąkała

— No co...wymiękasz ślicznotko? – spytał Marcus – możesz zrezygnować, ale wtedy to... – zmarszczyła brwi i ze złością odpowiedziała

— Nigdy nie wymiękam... – przysunęła się do niego i z lekkim wstydem pocałowała.
Wszyscy wstrzymaliśmy oddech. Po chwili, jakby od gniazdka z prądem, Alex oderwała się od Key’a. Przez chwilę patrzyli na siebie. Ona wstała i wybiegła z pokoju.
Zdziwiłam się, tak jak reszta. Javi chciał wstać, ale zatrzymałam go szepcząc:

— To kobiece sprawy, ja się tym spróbuje zająć – podniosłam się i poszłam z Alex
Chwilę ją szukałam. Okazało się, że jest na dworze. Płakała. Cicho podeszłam i siadłam obok niej na schodach. Twarz miała schowaną w dłoniach i słychać było jedynie szloch. Dotknęłam lekko jej ramienia, ona odtrąciła je.

— Czyżby królowa Amidala, była na mnie wściekła??

— Po co dałaś mi takie zadanie??! – krzyknęła

— Chciałam zrobić ci na złość, zawsze jak jesteś obok traktujesz mnie jak powietrze – odparłam

— No i dobrze, ty dla mnie jesteś przeszkodą, która trzeba omijać!

— O co ci chodzi, po prostu go pocałowałaś, a potem wybiegłaś z płaczem!

— Ty tego nie zrozumiesz? – popatrzyła na mnie zapłakanymi oczami

— Ale przynajmniej powiedz co się stało, ja pamiętam, że jak się całowałam z Javim miewałam wizje...ale wątpię, abyś ty je miała?

— Dlaczego w to wątpisz??

— Bo jesteś soplem lodu i wątpię byś komukolwiek chciała pokazać siebie

— Chcesz wiedzieć co widziałam?? – położyła dłonie na moich skroniach

~*BŁYSK*~
Noc, czysta woda, jezioro, szum, wodospad. Piękny krajobraz. Moje oczy skręcają w stronę lecącej wody. Widzę parę ludzi. Całują się. Dziewczyna jest w pięknej kremowej sukience, a on w dziwnym wojskowym ubraniu, jak z baśni. Widzę twarz dziewczyny – To Alexis. Chłopaka nie widzę, jest odwrócony tyłem. Słyszę tylko ich rozmowę

— Wiesz, że cię kocham Layle – szeptał chłopak

— Ja ciebie też Hayden
~*BŁYSK*~

Widziałam jak Alex ma cały czas łzy w oczach. Nie miałam ochoty na to patrzeć, czułam, ze muszę jej pomóc

— Dlaczego płaczesz??

— Bo nigdy jeszcze nic takiego nie widziałam...Naprawdę mam na imię Layle...A ten chłopak, kim on był...nie widziałam nawet jego twarzy

— Nie martw się, może wszystko się poprawi, od tego momentu możesz coraz bardziej poznawać swoje prawdziwe „ja” – uśmiechnęłam się przyjaźnie – Mogę ci pomóc

— Naprawdę?? Potrzebuję kogoś, kto zrozumiałby mnie, Staeci przydałaby mi się teraz – jej drobna twarzyczka rozjaśniła się lekko

— Tak...chodź odprowadzę cię do domu – pobiegłam szybko na górę,
Dałam znać Javiemu, że z jego siostrą wszystko w porządku.

— Pewnie rzygać jej się chciało jak pocałowała Keya – skomentowała Marcus

— Spadaj pacanie – odparł Renolds rzucając się z pięściami na przyjaciela
Dłużej nie chciało mi się na to patrzeć. Powiedziała, że idę ją odprowadzić i pogadać. Carlson nie stawiał oporów.
Doszłam do wniosku, że Alex nie jest taką jędzą za jaką ją miałam. Ma uczucia tak jak każdy człowiek. Jest wrażliwa jak ja. Porównałam ja do Isabel, zimny lód z wierzchu, a w środku ciepła woda. „Chyba od teraz nasze stosunki zmienią się nie do poznania”
Szłyśmy przez park. Nie bałam się, bo wiedziałam, że mam obok siebie kosmitkę, która będzie w stanie mnie uratować z opresji. Na początku szłyśmy w milczeniu, jednak ona zaczęła rozmowę:

— Podoba ci się Javi, prawda?

— Jakby mi się nie podobał, to wątpię, żebym z nim chodziłam – zaśmiałam się

— Fakt, ale dlaczego ci się podoba?

— Na pierwszym miejscu stawiam to, że ma śliczne, tajemnicze błękitne oczy – przewróciłam oczami – A potem to, że jest miły, zabawny i jest kosmitą! – krzyknęłam

— Sara...proszę cię nie tak głośno...najlepiej nie używaj tego w miejscach publicznych

— Ale przecież tu nikogo nie ma...- zdziwiłam się

— Wiem, ale jeżeli ci się wymsnie jak będziemy np. w stołówce??

— No dobra, to jak mam o was mówić...może E.T.?? – uśmiechnęłam się

— No....niech będzie – westchnęła
Po chwili razem zaśmiałyśmy się z mojej głupoty.

— Teraz ty, powiedz, podoba ci się Key??

— Hmmm...No... – podrapała się w głowie

— Dobra dobra,...powiedz że tak!

— No dobra jest przystojny, ale...no dobra podoba mi się – spuściła ręce zrezygnowana, uśmiechnęłam się pod nosem
Resztę drogi do naszej ulicy spędziłyśmy w milczeniu. Dopiero przy drzwiach Alex odezwała się do mnie:

— Pamiętasz, jak się mnie pytałaś, czy mogłabym z tobą powędrować po snach??

— Nom...

— Choć...zabawimy się! – pociągnęła mnie za rękę do siebie do domu

— Alex, ale ja muszę powiedzieć mamie...- pomyślałam sobie, że fajnie by było mieć moce wchodzenia do umysłów ludzi, tak jak Tess
Wyobraziłam sobie, że potrafię. Zamknęłam oczy i skupiłam się. Poczułam lekki dreszcz i wypowiedziałam słowa: „Mamo, po imprezie śpię u Alex”. Po chwili usłyszałam „Dobrze córeczko”.
Czułam jakbym naprawdę to zrobiła, ale to niemożliwe. „Nie jestem kosmitką i nigdy nie będę”. Nie znaczyło to, że nie chciałam. Wręcz przeciwnie, bardzo! „Jedno moje marzenie już się spełniło, nie mogę wymagać od losu zbyt wiele”.
Razem z Alex weszłyśmy po cichu na górę. Cieszyłam się, że mi w końcu zaufała.

— Tylko cicho, alby moi rodzice nie usłyszeli – mówiła szeptem

— Oki
Z małej nocnej szafki wyciągnęła kronikę szkoły – rozdawali je kilka dni temu. Zapaliła małą lampkę przy łóżku i razem siadłyśmy na miękkim materacu.

— Od kogo chcesz zacząć??

— Hmm...nie wiem, może...nie, no nie wiem – w myśli jednak marzyłam o wejściu w sen Javiego

— S.J. mnie nie oszukasz, wiem, że chcesz zobaczyć o czym śni mój kochany braciszek – uśmiechnęła się do nie i poklepała po ramieniu
„Powiedzcie mi jak tu nie oszukać kosmitki??”
Alex na chwilę wyszła z pokoju, aby sprawdzić czy Javi wrócił i poszedł spać.

— Jest? – spytałam

— Tak i smacznie już śpi – odparła, a mnie ciekawiło w jaki sposób wrócił tak szybko, ale kosmici robią przecież różne sztuczki
Chwilę potem siedziałyśmy na łóżku i obydwie przyłożyłyśmy wskazujące palce do zdjęcia Carlsona.

~*BŁYSK*~
Nagle znalazłam się w wielkiej sali. Złoto i różne kolorowe kamyki świeciły po oczach. „Chłopak ma niezłe wymagania”. Alex stała tuż obok mnie, uśmiechała się. Usłyszałam śliczny śpiew, kobiecy śpiew. Dobiegał zza kotary. Razem z Alex poszłyśmy w tamtą stronę i odsłoniłyśmy zasłonę. Był tam wielki taras z wieloma zdobieniami. Tyłem do nas stała dziewczyna. Miała długi, do ziemi warkocz i czarna suknię. Po chwili odwróciła się,Maska zasłaniała jej twarz do połosy. Zasłaniała tylko oczy, a jej uśmiech był słodki...

— Witam cię Aliam – powiedziała jakby do nas, jednak nie patrzyła tutaj, raczej za nas
Odwróciłam się i zobaczyłam Javiego, tylko był jakoś dziwnie ubrany.

— Kim jesteś?? – przygląda się dziewczynie, jakby kiedyś ją widział, ale nie mógł sobie przypomnieć

— Ukochany nie pamiętasz mnie?? To ja Salomea – podeszła do niego i pocałowała czule

~*BŁYSK*~

Nie chciałam już dłużej na to patrzeć. Czułam, że między mną, a Javim pojawi się jakaś „Tess” i wszystko popsuje. Ledwo powstrzymywałam łzy w oczach.
Nagle usłyszałam huk w pokoju obok.

— Co się stało?? – spytałam Alex która aż się poderwała

— Nie wiem...zaraz wrócę – zaśmiała się po chwili
Poszłam za nią. Okazało się, że koło łóżka na podłodze leżał Javi i zwijał się z bólu. Wybuchłyśmy śmiechem, a on popatrzył na nas dziwnie.

— Co...co wy tu robicie? – spytał

— Lepiej nie pytaj – odparłam
Popatrzyłam chwilę na niego i przypomniałam sobie ten sen. Ten w którym pojawiła się ta dziewczyna – Salomea. Była piękna, pamiętałam jej słodki dziecinny uśmiech.
Odwróciłam się i spuściłam głowę. Wróciłam do pokoju i ledwo powstrzymywałam łzy. To bolało, nawet bardzo.

— Dziewczyno, nie łam się...on czasem ma takie ‘zmazy nocne’ – podeszła do mnie Alex i poklepała po ramieniu – choć przyznam, że zwykle śnił o jakiś modelkach... – uśmiechnęła się, a ja razem z nią

— Może faktycznie nie ma się czym przejmować

— Trzymaj tak dalej, a teraz proponuje coś śmieszniejszego...może Mc’Key?? – otworzyła książkę na następnej stronie – Choć zobaczymy o czym śni ten chłopak
Siadłyśmy obok siebie i przyłożyłyśmy palce do zdjęcia.

~*BŁYSK*~

— O wielki Buddo...Pomóż być mi największym przystojniakiem na świecie, niech każda laska leci na mnie i tylko na mnie, chcę być najwspanialszy! – mówił w śnie Mc’Key do jakiegoś łysego faceta

— Mój drogi uczniu, uwierz w siebie i siłę swojej męskości i męskich klejnotów – odparł łysol

— Będę ci słuchać...o! wielki nauczycielu

— Uwierz w siłę swojego penisa!! – nagle wszystko zaczęło wirować
~*BŁYSK*~

Otworzyłyśmy równocześnie oczy i zaczęłyśmy się panicznie śmieć. Panicznie, to za mało powiedziane. Zwijałyśmy się na podłodze, łzy ciekły na same z oczu, a mięśnie brzucha mało nie „popękały”

— Czy on tak zawsze??? – pytała w przerwach Alex

— W życiu codziennym, zwykle myśli o jednym, ale nie wiedziałam, że nawet śni o tym!!

— Widocznie...- znowu wybuchłyśmy – Muszę się z nim umówić w poniedziałek – dodała

— Dobry pomysł!!...O! może znowu dowiesz się coś na temat tej ‘wizji’ i tego chłopaka z którym się całowałaś – szepnęłam cicho

— Całowałam?? To było na pewno coś więcej! – odparła – Ale chce się z nim umówić tak po prostu, może on wcale nie jest taki głupi...

— Może... – zasugerowałam – Ale zwariowany na pewno! – dodałam

***

Weekend się skończył i trzeba znowu wracać do szkoły. Cieszyłam się jednak, że ja i Alex w końcu znalazłyśmy wspólny język. Praktycznie całą niedziele spędziłyśmy razem. W przyszłym tygodniu umówiłyśmy się, że uporządkujemy u niej w piwnicy, bo od ich przyjazdu jest tam ze sto pudeł niepotrzebnych.
Dziwiło mnie jednak to, że mama twierdziła, że mówiłam jej, że śpię u Alex. „Przecież ja jej nic nie mówiłam, a może nagięłam jej umysł!...hehe...byłoby bardzo fajnie! Ale to jest zbyt głupie, może naprawdę jej mówiłam, tylko sama tego nie pamiętam”
Szłyśmy właśnie do stolika na przerwie. Jak zwykle ten sam stolik, to samo towarzystwo. Mc’Key i Javi już siedzieli i nabijali się z czegoś. Pomachałyśmy im.

— Hej Javi! – powiedziałam witając się pocałunkiem

— Hej Budda Boy! – powiedziała Alex do Keya
Ten popatrzył na nią dziwnie. Jakby nie zbyt wiedział o co chodzi.

— Uwierz w swojego...swoją męskość i zaproś ją do kina – szepnęłam mu do ucha
Był trochę zdezorientowany, ale po chwili odezwał się do Carlson:

— No wiesz...grają ten fajny horror dzisiaj „Koszmarna wyprawa”...może poszłabyś ze mną??

— Jasne! – odpowiedziała krótko i pocałowała go lekko w policzek



Poprzednia część Wersja do czytania Następna część