roswelloholiczka

Paskudna Dziewczyna (7)

Poprzednia część Wersja do czytania

Jestem na górze, leżę w łóżku. Nagle przelatuję wzrokiem z okna na drzwi.

Zamknięte – dobrze.

Jezu, najpiewr mówi mi jaka to niby jestem gruba, a potem łapie mnie za tyłek. Popieprzony.

Mógłbyś pomyśleć, że uda mi się znależć jakieś powody, aby go kochać. Nie.

Mogłabym zwalić winę na dragi i alkohol, ale i ja wiem, i ty wiesz, że to nie to.

Ten człowiek jest taki, bo chce takim być.

Chciałabym móc się zabić. Ale kiedy tak sobie tutaj leżę i myślę, sądzę, że wystarczy się stąd po prosru wynieść.

jak najdalej od Tatusia.

Musisz przestać go tak nazywać. On NIE JEST twoim ojcem.

Naprawdę. On tylko zapłodnił twoją matkę. Muszę wstawać.

To jest po prostu straszne...Muszę się stąd wydostać...Chciałabym mieć przyjaciół. Kogoś, z kim mogłabym pogadać. Zaufać.

Ale przecież Paskudna Dziewczyna nie potrzebuje przyjaciół. Paskudna Dziewczyna nie może mieć 'ochroniarza'.

Paskudna Dziewczyna zaczyna się zastanawiać, dlaczego nie mogłaby...

Tylko kto chciałby zostać moim przyjacielem? Maria? Alex? MAX?

Oni są po prostu mili dla małej, biednej dziewczynki. Może wyrabiają sobie dobre zdanie, pomagając Paskudnej Dziewczynie.

Nie chcę uwierzyć, że to może być prawda. Czuję jak Max powoli, ale szczerze się mną opiekuje.

Ale to nie jest bezpieczne. Ale dlaczego to czuję, jakiś pociąg do niego? Tu chodzi tylko o niego.

Nie chcę do siebie dopuścić tych uczuć.

Nie potrzebuję tych uczuć.

Nikogo nie potrzebuję.

Ja sobie wystarczę.


Poprzednia część Wersja do czytania