gosiek

Roswell-Szukając Przeznaczenia (6)

Poprzednia część Wersja do czytania Następna część

Antar: Pałac Rodziny Królewskiej; ok. północy

Już o wiele starsza Liz Parker – Evans włosy krótkie, stoi przed lustrem patrzy na zdjęcie ... swoje.... nie to Joy jej córka. Podchodzi do niej mąż. Włosy do ramion, Max w długich włosach, dziwne, zawsze był tego przeciwny a teraz J ! Całuje żonę w policzek i mówi:

— Ma dopiero 16 lat, a jest już tak piękna jak ty w jej wieku i będzie coraz piękniejsza i piękniejsza tak jak ty teraz, najpiękniejsza królowa Galaktyki, jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie.

— Przesadzasz, mam już 33 lata, choć dzięki tej planecie nie zmieniam swojego wyglądu, nie mam zmarszczek, włosy mi nie siwieją to i tak jestem starsza o te 15 lat- odpowiedziała ze smutkiem Liz

— Zauważ, ani ja, ani Michael, ani Kyle, nie narzekamy na was – po tych słowach na ustach dziewczyny pojawił się uśmiech i dodała

— No, i tu jest problem, bo nie tylko ja narzekam na swój wygląd i Maria i Is też

— Ciesz się, że przeczucia Marii o tym, że gdy tu przylecimy zmienimy się w zielone ludki, nie sprawdziły się – oboje zaczęli się śmiać – rozpuścisz tylko włosy i wyglądasz jak dawniej popatrz tylko – i pomachał ręką nad jej głową, a włosy naraz zrobiły się długie jak dawniej – wyglądasz identycznie jak młoda Liz Parker i w jednym Joy – dodał Max

— A ty? Takie długie włosy, zarost, zaraz będziesz jak młody Maxwell Evans – i także pomachała ręką nad jego głową włosy były już krótkie tak, jak gdy miał 18 lat – i tak jesteś najpiękniejszy – i pocałowała go namiętnie( nigdy im się to nie znudzi!:] )

— Dobra, dobra, młodych czasów wam się zachciało? – spytała Maria która właśnie weszła do pokoju. Liz i Max natychmiast przerwali swoje romanse i dziewczyna trochę skruszona natychmiast zmieniła swój wygląd na wcześniejszy, on zrobił to samo i spytał:

— Cos się stało??

— Nie, nie, tzn. chce z kimś pogadać – i siadła pospiesznie przy stoliku – Misiek już nie może mnie słuchać, jak cały czas gadam tylko i tylko o tym " Ciekawe co Shila teraz robi? Czy pracuje w cafeterii czy gdzie?? Jak się uczy??". A on mi tylko mówi, żebym już przestała się o nią martwić, ale ja nie mogę, to przecież moja córka – mówiła Maria pospiesznie, a na końcu złapała się za głowę.

— Maria, przestań się zadręczać. Nie ty tylko się martwisz ja, Max, Is, Kyle a nawet Michael, martwimy się o niech, nie przeżywaj tego tak.

— Ale ja się tak o niech boję, chcę już zobaczyć tego wybranka – na twarzy Marii pojawiła się radość – i wybranka Joy i szczęściarę Alex'a

— Ciekawe czy jest ładna? – wtrąciła Iss która właśnie wpadła z Kylem. Isabel wróciła do włosów blond, choć w dalszym ciągu krótkich. Kyle w ogóle się nie zmienił.

— Przyszliśmy tylko po to, aby powiedzieć, że .... hmm.... stęskniliśmy się – dodał Kyle

— Dobra, szczerze to nie mogłam spać, a zauważyłam światło w was i poprosiłam Ky'a ( tak zdrobniale mówili do Kyla) abyśmy tu przyszli – po chwili przyznała się księżniczka.

— A jakbyśmy byli w niezręcznej sytuacji?? – spytał z uśmieszkiem Max, który do tej pory nie odzywał się – puka się !! – dodał

— Braciszku, spoko o wszystkim pomyślałam, wątpię, że Liz miałaby po odlocie Joy chęć na ... no wiesz – broniła się Is

— Dobra wygrałaś. Zawsze wymyślisz coś lepszego! – odparł trochę wkurzony Max. I jak się spodziewacie wszyscy zwijali się ze śmiechu J
W Pewnym momencie, gdy atmosfera opadła, ktoś zapukał. "proszę" Odparli wszyscy chórem.

— Królu Zan, królowo Avo, księżniczko Vilandro, hrabio Ky i Lady Mario – ukłonił się nisko sługa – Starosta wzywa – dodał, ukłonił się jeszcze raz i wyszedł.
( Sorry, nie chce mi się wszystkiego tłumaczyć. Avą była Liz gdyż okazało się, że podmieniono inkubatory, a dalej wiecie jak w niektórych opowiadaniach. To jest mniej więcej jak w takich opowiadaniach, hrabia Ky, bo dostał taki tytuł, a Lady Maria no, bo hajtnęła się z Michael'em [Rath] myślę, że się trochę kapnęliście o co biega).

Cała piątka udała się na zebranie do pokoju obrad. W czasie drogi Maria nażekała

— Dobrą porę sobie wybrali! – i z kwaśną miną szła dalej
Gdy weszli do Sali Obrad, była już pełna, siedli na swoich miejscach przy stole i zaczęli słuchać, co ma do powiedzenia Starosta:

— Królu, wasze dzieci muszą się pospieszyć. Wiemy z anonimowych źródeł, że wojska Khivara, chcą znów zaatakować.

— A skąd mamy wiedzieć, że dane "Anonimowe Źródła" nie kłamią? – chciał bronić dzieci

— Anonimowe są tylko dla was, my wiemy kto to – powiedział z niesmakiem Jeden ze Starostwa

— To czemu nie chcecie nam powiedzieć kto to??- dodał Michael który właśnie przyszedł

— Dla waszego dobra, książę Rath! – huknął w stół staruszek

— Ale miłości nie da się przyspieszyć! – naraz wstała Maria, a potem Liz i Isabel przytakując jej – my o ty coś wiemy – i spojrzały się na swoich ukochanych

— Ava, Vilandra, Maria, uspokójcie się – powiedział Max ( nie chciał używać ich ludzkich imion zwłaszcza przy Staroście). Natychmiast siadły. Max dodał – jak się z nimi skontaktujemy nic to nie da. Miłość miała być przeznaczona, a nie pierwsza lepsza, zgadza się Wyrocznio? – zwrócił się do starej kobiety siedzącej na najbardziej wygodnym krześle, kobieta przytaknęła.

— Dobrze, ale to już wasza sprawa, musimy coś zrobić. Koniec obrad – zakończył i wyszedł z komnaty. Gdy Max i cała reszta wychodzili wyrocznie zatrzymała ich i powiedziała:

— "Dwóch rodowitej krwi kosmitów, dwie hybrydy, dwóch ludzi złączą swoje siły powstanie moc, która przezwycięży siłę wrogów. A do tego trzeba miłości, miłości takiej jak wasza, która przetrwała wzloty i upadki, zdrady i cierpienia (w tym słowie zwróciła się do Liz i Max'a)dobro i zło, po prostu wielkiej miłości. A jedna miłość będzie inna, nie będziecie się tego spodziewać" – i odeszła
Wszyscy naraz powiedzieli jedno słowo "inna" i idąc do swoich komnat wszyscy byli kłębkiem nerwów. W końcu Ky próbując rozluźnić atmosferę powiedział:

— A może ktoś z nich stanie się kochający inaczej – i zaczął się śmiać, ale przestał gdyż zauważył, że nikt się nie śmieje.
Wszyscy rozeszli się do swoich komnat. Długo jeszcze nie mogli zasnąć. Isabel postanowiła powędrować po snach innych. Była w śnie swoich przyjaciół, ale co w nich takiego ciekawego, jeżeli jedno śni o drugim. Postanowiła skontaktować się z którymś z dzieci. Zaczęła od Joy gdyż jej siły były najsilniejsze: "Tylko zamazany obraz, nie uda mi się". Potem nadeszła kolej na Shile: " Ona nie śpi". Na koniec zostawiła sobie syna, choć z w nim pokładała najmniejsze nadzieje, spróbowała:
~*Błysk*~
"Dzięki bogu udało się, ale .... ale o czym on śni....to jest przecież kuchnia...nasz stary dom, ale kto tu jest, rozmawia z Alex'em ?? Jaka ona jest ładna ... najładniejsze w niej są oczy... takie duże niebieskie...musiała mieć miły pocałunek...ha...nie jest taki jak ojciec nie boi się każdej dziewczyny, wrodził się we mnie"
~*BŁYSK*~

Ziemia, nad ranem, pokuj Alexa.

Chłopak naraz zrywa się z łóżka. Mówi sam do siebie: " Kim była ta kobieta? Czemu tam stała, miała takie dziwne ubranie dlaczego?

Dwa dni później

Maja śpi jeszcze smacznie w jedwabnej pościeli ze swoim ukochanym misiem, budzi ją jednak dźwięk telefonu.

— Słucham? – mówiła zaspanym głosem

— Cześć Maja to ja Joy – odpowiedziała po drugiej stronie

— Czego ty chcesz?? Jest dopiero 7 rano! – krzyczała do słuchawki Maja

— 7.... wiem.... ale dziś jest poniedziałek, trzeba iść do szkoły. A co może przerwałam sen o Alex'ie?? – Spytała lekko chichocząc w słuchawkę Joy

— Tak, przerwałaś.....tzn. .... aaaa dziś szkoła zapomniałam za pół godziny będę gotowa. Przyjdźcie po nas – prędko odłożyła słuchawkę i zerwała się z łóżka
Pobiegła do pokoju brata w samej piżamie, aby go obudzić, wpadła z hukiem do pokoju, ale to co zobaczyła nie było zbyt przyjemne. Jej brat już nie spał był już gotowy do wyjścia, lecz nie to było najgorsze, wraz z Zack'iem na łóżku siedział Alex. Stanęła jak wryta, ale zaraz obróciła się napięcie i gdy wychodziła usłyszała tylko dwa słowa Alex'a: " Ładna piżamka". Gdy poszła do łazienki umyć się pytała sama siebie: " Jak ja mogłam wejść do mojego brata, w tak skąpej piżamie?? Boże, ale plama". Po ok. poł godzinie była już gotowa i czekała na koleżanki, z którymi bardzo się zżyła przez ostatnie 3 dni. Starała się bardzo zostać ich przyjaciółką, ale – jak ona to ujęła – cały czas coś przed nią ukrywają, choć one temu zaprzeczały.
W Croshdawn było już dużo ludzi, usiadła przy jednym ze stolików. Wyjęła z plecaka kartkę i długopis, zaczęła wypisywać w nim imię " Alex" w różnych formach.
Zack i Alex właśnie mają zamiar wyjść już z pokoju i iść do szkoły.

— Dobra, Alex zabieramy plecaki i w drogę!! – wypowiedział uradowany Zack

— Jasne!! Tylko szybko musicie jeszcze iść z Mają do dyra – dodał Alex gdy już byli na schodach
Gdy zbliżali się do wyjścia z zaplecza Zack ocknął się i powiedział:

— Cholera musze jeszcze iść do mamy po pieniądze na lunch siądź przy jednym stoliku i poczekaj ok.??

— Oki – i udał się do baru. Zauważył Maję siedzącą przy stoliku i piszącą coś na kartce, postanowił, że do niej podejdzie. Stanął koło niej i patrzył co pisze na kartce. Ona jego nie zauważyła siedziała zamyślona, obudził ją dopiero gdy poczuła jego pocałunek na policzku i jedno słowo "dzieki". Zerwała się na równe nogi i wrzasnęła

— CO TY ROBISZ???

— Chciałem się przywitać – odpowiedział spokojnie – wiedzę, że lubisz moje imię – i wskazał na kartkę całą zamazaną jego imieniem

— Ja....tak...tzn. ćwiczę nowe grafy

— Aha. A nie masz może ochoty....mam dwa bilety .... na tą imprezę w sobotę.... poszłabyś że mną? – spytał chłopak wyciągając z kieszeni dwa bilety

— Czy to ta impreza w która zaczyna się o 22 a kończy rano, o wschodzie słońca – mówiła uradowana Maja

— Czy mam to rozumieć, że pójdziesz?? – spytał ponownie Alex

— Oczywiście, że tak – i rzuciła się mu na szyje całując lekko w usta, ale naraz oderwała się otwierając szeroko oczy. Jej ratunkiem była Shila i Joy, które właśnie wchodziły do cafeterii – do zobaczenia w szkole – rzuciła wychodząc. Do Alex'a podszedł Zack i spytał: " Jedziemy" ten tylko kiwnął głową na znak, że tak.
W szkole wszystko poszło szybko, Maja i jej brat już mogli zacząć zajęcia. O 11 odbyła się przerwa na lunch cała piątka zebrała się oczywiście przy jednym stoliku. A usiedli przy okrągłym stole. ( powiem tylko jak Shila, Maja, Alex, Zack, Joy). Maja i Zack opowiadali wrażenia z pierwszego dnia. Gdy wszyscy byli bezpośrednio wpatrzeni w Maję, Zack postanowił wykorzystać okazję i powiedział Joy do ucha:

— Przepraszam, że wtedy poszedłem. Powiem ci dlaczego jeżeli pójdziesz dziś ze mną do kina o 18 przyjdę po ciebie, dobrze?? – dziewczyna pokiwała tylko głową i uśmiechnęła się.
Wszyscy gadali dalej o sprawach zwykłych i niezwykłych. W pewny momencie Joy poczuła na swojej ręce miłe łaskotanie, chciała dowiedzieć się co się stało więc zajrzała pod stolik. Okazało się, że Zack złapał ją za rękę, odwzajemniła dotyk. Ustawiła swoje palce pomiędzy jego palce i tak trzymali się aż do końca przerwy.


Poprzednia część Wersja do czytania Następna część