Liz Parker

Kocham Was Oboje (1)

Wersja do czytania Następna część

(chcę tylko uprzedzić, ze w moim fan-fickion Michael jest bardzo rozrywkowy i otwarty na nowe znajomości, a jego ojciec był jest dla niego dobry oraz jest jednym z najbogatszych ludzi w Roswell)

Rano w Crashdown

— Cześć Maria

— Cześc Liz

— Jesteś gotowa na rozpoczęcie nowego roku szkolnego??

— Tak. Chyba tak. Chyba. A ty??

— Ja, po raz pierwszy w życiu jestem nastawiona bardzo pozytywnie!

— Ty Maria?? Jakoś nie chce mi się wierzyć.

— To uwierz.

— Zaraz zaraz czy twoja decyzja nie jest przypadkiem związana z tymi dwoma chłopakami którzy się sprowadzili do miasta???

— Co?? O jakich chłopaków ci chodzi Liz?? Przypomnij mi bo nie pamiętam.

— Nie udawaj to ci których tak namiętnie wczoraj obsługiwałaś "może frytki?? A może spróbujecie marsjańskiego przysmaku, a może.... a może .....

— No dobrze przyznaję oni mieli lekki wpływ na mój nastrój.

— Lekki?? Ty chyba żartujesz! Chciałaś powiedzieć OGROMNY wpływ co nie??

— Ok. masz rację. Sama przyznasz że byli bardzo przystojni!!!

— TAK. BARDZO!!!!!!

— Zresztą coś mi się tak wydaje ży ty wpadłaś w oko temu z jeżykiem. Zaraz, zaraz jak on miał na imie?? A Michael.

— Tak myślisz ???

— Nie, ja to wiem

Na szkolnym korytarzu (Max i Michael)

— Co sądzisz o tych dziewczynach??

— Których??

— No tych kelnerek z Crashdawnu??

— A tych. Więc..

— Mnie się podobała ta brunetka a ciebie??

— Michael wiesz przecież że nie możemy się z nikim spotykać . Takie są zasady nie pamiętasz???!!!

— Maxwell, czy ty myślisz że jak umówię się z dziewczyną to na wejściu powiem Cześć nazywam się Michael i jestem zielonym ludzikiem???

— Mich.....

— Max przeciez jak będziemy się trzymać z daleka od wszystkich to będą się zastanawiać dlaczego tak się zachowujeszi będą cię analizować, a zresztą coś mi się zdaje że nasze trzymanie się w cieniu nie wypali patrz!
Michael pokazał skinięciem głowy na Isabel, która ledwo weszła do szkoły została otoczona grupką chłopców.

— to się nazywa szybkie nawiązywanie znajomości

— Widzisz, a mnie pouczasz.
DRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

— Idziemy na lekcje???

— A mamy jakiś wybór??

— No tak. Idź przodem mój królu.
Po lekcji Michael podchodzi do Liz

— Cześć! Pamiętasz mnie??

— Cześć! Tak ty jesteś........ Michael prawda??

— Znasz moje imię! OJJJJ

— Co się stało ???!!!

— Moje serce!!!!!

— Może zadzwonić po pogotowie???

— Nie, ulżysz mi w cierpieniach jeśli pójdziesz dzisiaj ze mną do kina

— Ale mnie wystraszyłeś!!!!!!

— To jak???

— Dobrze.

— Przyjdę po ciebie o 7.00 Ok.??

— Ok.

— Hej Mich. Widziałem że gadałeś z tą brunetką Liz

— Tak, zaprosiłem ją na randkę. Hej a może ty byś zaprosił tą blondynkę Marię??? We czwórkę będzie raźniej.

— No nie wiem.

— Nie daj się prosić.

— Ok.


Rano w szkole.

— Cześć Liz. Jak było po seansie??

— Cześć Maria. Ok. a u ciebie???

— Hmmm. Jakoś nic się nie wydarzyło.

— O co ci chodzi??

— W kinie siedzieliśmy koło siebie tak jakby się w ogóle nie znaliśmy, a jak mnie odprowadził do domu nawet mnie nie pocałował, tylko powiedział cześć

— Przykro mi???

— Podoba ci się ten Michael.

— Jest fajny. Nie patrz tak na mnie??

— Liz jesteś cała czerwona!!! Czy coś się wczoraj wydarzyło???

— On mnie tylko pocałował......bardzo namiętnie i szczerze mówiąc coraz bardziej zaczyna mnie przyciągać tak jakby wokół siebie miał jakieś nieziemskie pole magnetyczne.

— Wow, ty wpadłaś, naprawdę wpadłaś!!
Od tej pory Michael i Liz stali się jak papużki nierozłączki.

Po upływie roku:

W czasie przerwy na lunch Michael wraz z Maxem dołączył do Liz i Marii ( jak każdego dnia, tylko że Maria zaczęła chodzić z Alexem, a Max jak to Max był bardzo nieśmiały, więc na razie nie miał dziewczyny.

— Cześć dziewczyny
W tym momencie obdarzył Liz namiętnym pocałunkiem

— Cześć Mike

— Co tam słychać???

— Nic ciekawego a u ciebie ???

— Właśnie Liz muszę z tobą porozmawiać.

— Coś się stało???

— Tak.

— Ojca przenoszą do Europy

— Pogratuluj mu

— Nie wiem czy jest czego... bo widzisz oni przenoszą go na stałe, a ja że nie jestem pełnoletni jadę z nim...

— COOOOOOOOOO?????? Michael powiedz że to nieprawda

— Liz tak mi przykro!!! Ale obiecuję ci że jak tylko skończę 18 lat to zrobię co w mojej mocy że by wrócić tutaj.. Liz nie płacz

— Jak mam nie płakać skoro wyjeżdżasz......., a kiedy wyjeżdżasz???

— Jutro z samego rana..

— I dopiero teraz mi o tym mówisz???

— Ja też się o tym wczoraj wieczorem dowiedziałem!!! Liz obiecuję że wrócę obiecuję. Może się dzisiaj spotkamy???

— Dobrze o 7.00 kino i kolacja???

— Nie dzisiaj ja gotuję, taty nie będzie w domu, bo wyjeżdża już dziś po południu, więc chata będzie wolna. Ok.??

— OK.

— Przyjdź o 7.00

Wieczorem

— Ty sam to wszystko przygotowałeś???

— Tak.

— Jak pięknie pachnie, no Michael jestem pod wrażeniem.

— Szczerze mówiąc miałem nadzieję że to powiesz. (śmiech)
Po zjedzeniu romantycznej kolacji i obejrzeniu filmu na wideo:

— Świetny film nie uważasz???

— Tak. Liz chciałem ci powiedzieć że naprawdę będę tęsknił

— A ja to nie naprawdę?? (śmiech)

— Liz, kocham Cię!!!

— Ja też Cię kocham!!!!
Zaczęli się całować i zrobili to co Maria nazwała wielkim krokiem w stosunkach ludzi z kosmitami.

— Michael było cudownie, dziękuję!!!

— Nie to ja dziękuję.!! Liz...

— Tak???

— Wiesz ja...ja muszę ci coś wyznać.

— Co???

— Ja nie jestem.....

— Michael!!!

— Co się stało???

— Michael za godzinę masz samolot!!!!

— O kurczę!!!! Spóźnię się!!!!

— Nie spóźnisz, tylko się pośpiesz!!!
Szybko się ubrali a Liz odwiozła go na lotnisko

— Michael co chciałeś mi powiedzieć????

— Liz, bo widzisz..... wiesz co to może poczekać

— Mike, ale ja nie wytrzymam roku!!!

— Przecież to nie rok, przyjadę na święta.

— Będę za tobą tęsknić...

— Hej myślałem że odprowadzisz mnie aż do samego końca???

— Tak ale tam będzie Max, Isabel, Maria i Alex.

— Kocham Cię!!!!!

— Ja też Cię kocham!!!

— Liz

— Tak???

— Kiedy przyjadę to powtórzymy dzisiejszą noc dobrze???

— (Śmiech) Ok.
Na lotnisku czekali już wszyscy . Każdy pożegnał Michaela, a kiedy doszło do Maxa Michael wziął go na bok

— Max mam do Ciebie prośbę. Opiekuj się Liz tak jakby to była twoja dziewczyna i jeszcze jedno ona nadal nic nie wie..

— Nie powiedziałeś jej?? Michael co się stało mówiłeś że chcesz jej powiedzieć??

— Wynikły pewne problemy, trzymaj się Max i opiekuj się Liz.

— Jasne.

— Liz, wrócę.

— Będę czekać. Do widzenia Michael.

— Cześć Liz.
Michael gorąco pocałował Liz i poszedł w stronę samolotu.

C.D.N.


Wersja do czytania Następna część